czwartek, 20 lutego 2014

1 -może wpadniesz?

Wstałam o 7. Na 9 do szkoły. Boże.. Wyczołgałam się z łóżka, udałam się do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Wyszłam i ubrałam się w bordową, krótka bluzkę, czarne leginsy, skórę oraz Vansy tego samego koloru. Wzięłam swój telefon oraz torbę i poszłam do kuchni. Tam zastałam swoją mamę szykującą śniadanie, tatę oglądającego wiadomości. Jak zwykle. I moją młodszą siostrę, Kate. Stała przed lusterkiem i się malowała. Dobrze by było jakby najpierw się nauczyła to robić. Nie wiem czemu mama jej na wszystko pozwala. Ma 11 lat i chłopaka. Ok nie wnikam. Ja mam 17 i go nie mam. Usiadłam na jednym z wolnych krzeseł w jadalni i położyłam torbę obok. Napiłam się kawy naszykowanej przez moją rodzicielkę i czekałam na posiłek. Wyciągałam swój telefon i weszłam na Fb, TT i Instagrama. Dostałam SMS od swojej przyjaciółki Jess abym czekała na nią pod bramą szkolną. Przyjaźniłyśmy się 7 lat. To bardzo dużo. Nie wiem jak ona ze mną wytrzymuje. 
O 8:37 byłam w szkole. Oparłam się o szkolną bramkę i wyciągłam swój telefon z kieszeni. Odpisałam na wiadomości z fejsa i włożyłam telefon z powrotem do kieszeni. Ujrzałam Jess z daleka. Szła z tym swoim "Idealnym" chłopakiem. No tak, kręcone włosy, zielone oczy, pełno tatuaży i fajna klata. Są już razem 2 lata. Jak on złamie serce mojej przyjaciółce to ja przysięgam że złamie mu twarz. Podeszli do mnie i się przywitali. Razem weszliśmy do szkoły. Poszłam do swojej szafki i wyciągłam z niej potrzebne rzeczy na lekcje. Pierwszą miałam geografie. Oglądamy film więc się wyśpię. Poszłam pod sale i tam spotkałam swoich przyjaciół. Przywitałam się i chwile pogadaliśmy. W końcu zadzwonił dzwonek i przyszedł nauczyciel. O nie.. zapomniałam że w poniedziałki mamy tego debila i z nim filmu nie oglądamy. -Pani Brits jak zwykle nie w humorze-powiedział nauczyciel z uśmiechem -A z czego mam się cieszyć?-zapytałam oschle po czym weszłam do klasy i usiadłam w ostatniej ławce. Położyłam torbę na krześle obok i położyłam się na ławce. -Drodzy uczniowie proszę o uwagę-zaczął nauczyciel -Z panią Cowell oglądacie film lecz nie ze mną. Dzisiaj będziemy pracować w grupach. -no już biegnę. -zaraz na tablicy wyświetlą wam się w jakich grupach jesteście. -powiedział po czym usiadł na krześle i włączył swój laptop. Po paru minutach na tablicy wyświetliły się imiona uczniów i numery grup. Byłam w grupie 4 z Louisem, Ann, Harrym i Jess. No pięknie. 2 pary które będą się lizać cały czas a ja będę na nich tylko mordę darła. 

Louis był typem Bad-Boya. Zawsze sobie dokuczaliśmy. Przyjaźni się z Harrym i jeszcze innymi. Nigdy go nie lubiłam. A tym bardziej tej jego laseczki. Blond włosy, długie nogi i kupa kasy. Myśli że jak jej rodzice są bogaci to jest najlepsza. Po prostu nie nawiedziłam tej suki.
Wszyscy przysiedli się do mojej ławki a ja dalej leżąc powiedziałam -Kazał wam ktoś tu siadać? -No przecież mamy pracować w grupie -powiedziała Jess siadając koło mnie. -Aha. Nie wiem jak wy ale ja idę spać-zawiadomiłam towarzystwo po czym zamknęłam oczy -Wstawaj albo pójdę powiedzieć nauczycielowi-powiedziała ta głupia blondynka. -No to idź na co czekasz? -powiedziałam śmiejąc się. Dziewczyna wstała i powiedziała do nauczyciela że ja zamierzam spać -Szmata..-powiedziałam pod nosem na co Jess i Harry się zaśmiali. Louis siedział nic nie mówiąc. -A ty co się nie odzywasz? -zapytałam chłopaka który siedział przede mną. -Nie chcę mi się z tobą gadać-powiedział oschle patrząc mi w oczy. -No to ja do ciebie pogadam. Ile już jesteś z tą suką? -zapytałam z powrotem kładąc się na ławce. -2 lata. I ona ma imię-powiedział chłopak -Cokolwiek.-odpowiedziałam. Wróciła ta idiotka i z obrazą usiadła na krześle -I co powiedział nauczyciel?-zapytałam oschle. -Pieprz się.-wybrząkała odwracając głowę w drugą stronę. Podniosłam się i oparłam na łokciach po czym powiedziałam -Sama nie mogę, potrzebuje do tego chłopaka.-Jess i Harry znowu się zaśmiali a Louis się uśmiechnął. Wow?! Nie bronisz swojej laseczki? Pewnie leci na jej kasę, nic więcej. 
Całą lekcje dokuczałam blondynce a Jess i Harry się ze mnie śmiali. Resztę lekcji które trwały do 3 spędziłam tak praktycznie się nudząc. 
Wychodziłam ze szkoły kiedy usłyszałam że ktoś woła moje imię. Odwróciłam się i zobaczyłam Louisa biegnącego za mną. -Co?-zapytałam zdziwiona. -Hej, jest sprawa. W piątek wyprawiam imprezę. Może wpadniesz? -zapytał drapiąc się po karku. -Ja?! Myślałam że mnie nienawidzisz-zapytałam zdziwiona. Przecież zawsze sobie dokuczamy i nigdy nie gadaliśmy normalnie. -No..bo.. zapraszam wszystkich.-wytłumaczył się.-Ta może wpadnę. Nie wiem. Podaj mi swój numer telefony to mi napiszesz adres jak coś-Jasne-powiedzieliśmy do siebie po czym chłopak podał mi swój numer. -Narka-powiedziałam po czym oddaliłam się od chłopaka. To było dziwne?! Tak, zdecydowanie. Jeszcze nigdy mnie nie zaprosił na imprezę. A tym bardziej nigdy nie był tak zdenerwowany mówiąc do mnie. 
Wróciłam do domu o 3:34. Mój tata w pracy. Jak zwykle. Moja siostra gadała z moją mamą która kończyła robić obiad. -Hej, wróciłam-powiedziałam po czym ściągnęłam buty oraz kurtkę i poszłam do swojego pokoju.  Przebrałam się w szare dresy z Nike a włosy związałam w wysoką kitkę. Wzięłam telefon i zeszłam na dół. Usiadłam przy stole i weszłam na Fejsa, TT i instagrama na moim telefonie. Po paru minutach przyszła moja chora siostra i usiadła obok mnie na krześle. Nie odzywała się. Wiedziała że nie warto. Przyszła moja mama z obiadem którym było spaghetti. Odłożyłam telefon obok i zaczęłam jeść. Mama się pytała co tam w szkole ale Kate cały czas gadała. Już mnie doprowadzała do szału. -Weź się już zamknij bo mnie denerwujesz-powiedziałam przerywając dziewczynie gadać. -To nie moje wina że moje życie jest interesujące-powiedziała na co jej odpowiedziałam -Mhm.. szkoda tylko że nikogo twoje cudne życie nie interesuje. -dziewczyna się już nie odezwała. Ja dokończyłam swój posiłek i zaniosłam brudny talerz do mycia. Odwróciłam się i zobaczyłam swoją mamę która coś szukała w szafce -Mamo w piątek idę na imprezę-powiedziałam do kobiety. -Do kogo?-jak zwykle.. 100 pytań do. -Kolegi. Idę z Jess-skłamałam ale Jess na pewno tam będzie. -Ok możesz iść. -powiedziała moja mama z uśmiechem. Dlaczego zawsze mi pozwala iść wszędzie z Jess? Bez niej zada mi 1000 pytań i tak na koniec mnie nie puści. Bezsensu.

____________________________________
Siemankoo :3
Zaczynam nowego bloga :) 
Starego usunęłam. Mam nadzieje że wam się będzie podobał :)
Czytasz=komentarz
Proszę o komentarze.. :( Są naprawdę ważne. Dla was to minutka.
Bye xoxo


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz