niedziela, 23 lutego 2014

3-to moja wina że mnie pociągasz?

Czytasz=komentarz

Wybiegłam z domu Louisa i nie miałam pojęcia gdzie jestem. Kurwa! Złapałam się na głowę i zaczęłam myśleć. Co ja do cholery mam zrobić. Przecież do nich nie wrócę. Telefon! No tak. Wyciągnęłam telefon z torebki i znalazłam numer swojego przyjaciela, Joe. Wytłumaczyłam mu gdzie jestem a on po mnie przyjechał. 
Przez 2 byłam w domu. Moja mama oczywiście darła mordę że nie odbierałam telefonu, a ja jej powiedziałam że mam rozładowany. Poszłam do swojego pokoju i zadzwoniłam do Jess. Gadałyśmy godzinę przez telefon. Cały czas o imprezie. Ja jej opowiedziałam co zrobiłam rano a ona się ze mnie cały czas śmiała. Nie dziwie się. Ale tak praktycznie to mam to w dupie. Przecież tylko biegłam w staniku w obcym domu kiedy 5 chłopaków mnie obserwowało. Dobra może to było trochę dziwne. Usłyszałam że moja mama mnie woła na obiad więc musiałam zakończyć rozmowę. 
Po obiedzie z powrotem wróciłam do swojego pokoju. Wzięłam swój telefon i ujrzałam wiadomość od Louisa?
"Cześć piękna. Masz ochote się spotkać? Xoxo"
"Hej. Nie sorka. Jestem zmęczona"
''Kk. Zaraz będe xxx"
S E R I O?! Czy on kurwa nie rozumie słowa NIE?
Wyszłam przed swój dom i czekałam na Louisa. Nie chciałam aby przyszedł do mojego domu. Moi rodzice by zwariowali na jego widok.
*Louis*
Miałem się spotkać z Mią. Ubrałem się w czarne rurki, białą bluzkę oraz katanę i czarne Vansy. Harry mi powiedział gdzie ona mieszka. Wyszedłem z domu zamykając go i udałem się do garażu. Hm.. jakie auto by wybrać.? Postanowiłem na Mustanga. Dawno nim nie jeździłem. Wsiadłem i z piskiem opon pojechałem do jej domu. Po 20 minutach ujrzałem ją. Stała samotnie. Była taka idealna. Zaparkowałem i otworzyłem okno -Wsiadasz?-zapytałem a dziewczynę bez odpowiedzi weszła do auta i położyła torebkę na jej kolanach. -Napisałam ci że jestem zmęczona to mi odpisałeś że już jedziesz. Umiesz czytać?-zapytała zdenerwowana. Wyglądała jeszcze lepiej. -Tak umiem. Ale zawsze robię, i dostaje to co chce-powiedziałem z uśmiechem. -A jeśli ty nie chciałaś się spotkać, dlaczego na mnie czekałaś?-zapytałem kładąc rękę na jej udzie. -Pieprz się Tomlinson-powiedziała odwracając głowę w drugą stronę. -Sam nie mogę. Potrzebuje do tego dziewczyny-powiedziałem to samo co ona na lekcji geografii.-Mam wyjść?-zapytała jeszcze bardziej zdenerwowana. -Daj spokój, tylko żartuje-powiedziałem ze śmiechem. 
Pojechaliśmy do parku. Mia była jakaś zdenerwowana.
*Mia*
Louis próbował do mnie zarywać ale mu się nie udawało. Tak wogule to nie jest taki zły. Zaczynam go lubić. NIE.NIE.NIE. MIA TY GO NIE ZNOSISZ.
Byliśmy w parku już przez 2 godziny. Dużo gadaliśmy i się śmialiśmy. Zaczął padać deszcz. Ugh.. Jak zwykle. Chora angielska pogoda. -Kurwa..-powiedziałam pod nosem A Lou się zaśmiał. -Co się cieszysz?-zapytałam też się śmiejąc -Nie wiem, będziemy tak stali w deszczu? Albo nie możemy postać.-Czemu???-zapytałam na co on się do mnie zbliżył i powiedział -Bo tak wyglądasz jeszcze seksowniej-Dupek-odpowiedziałam odwracając się i oddalając -Daj spokój Mia, to był żart!-krzyknął jeszcze ale nie odpowiedziałam. 
Wróciłam do domu i zobaczyłam że dostałam SMS. Od Lou..
"Daj spokój. Nie złość się. Odpisz xxx"
"Wiesz co? Odwal się.. Nie wiem czemu się z tobą dzisiaj spotkałam -,-"
"To moja wina że mnie pociągasz? xxx"
"Jasne.. daruj se Louis"
Chłopak już nie odpisał. I słusznie. Nie mam ochoty z nim pisać a tym bardziej gadać. Przebrałam się w krótkie, dresowe spodenki i bluzkę a mokre ciuchy zaniosłam do prania. Położyłam się w łóżku i wzięłam laptopa. Odczytałam wiadomości na Facebook'u. Potem weszłam na TT i odłożyłam go. Leżałam w łóżku i myślałam. A najgorsze jest to że cały czas o Louisie. Nie oszukujmy się. Lubie go ale mnie denerwuje. I to bardzo. A najbardziej jego teksty. Jakaś masakra..
*Następny dzień*
Wstałam o 9. Wzięłam prysznic i przebrałam się w leginsy i sweter. Włosy rozpuściłam i nałożyłam makijaż. Zeszłam do kuchni a moja mama już gotowała obiad. Moja siostra jeszcze spała. Całe szczęście nie mam humoru na te jej pojebane pytania. -Gdzie byłaś wczoraj?-zapytała moja mama. -W parku -Z kim? -Kolegą. -Całowaliście się już? -Mamo serio.. Nie!-dlaczego moja rodzina jest taka popierdolona?!
Zjadłam śniadanie i postanowiłam się przejść. Założyłam kurtkę, swoje Vansy i wzięłam torebkę po czym wyszłam z domu. Zaczęłam iść prosto. Nawet nie wiem gdzie. Myślałam o Lou..Co ze mną nie tak?! Dlaczego nie mogę przestać o nim myśleć? Poczułam klepnięcie w tyłek. Nie zważając kto to był odwróciłam się i uderzyłam KOGOŚ w twarz- Pierdol się-powiedział i się odwróciłam. KTOŚ przyparł mnie do płotu jakiegoś domu-Niegrzeczna dziewczynka.. Lubie takie..-powiedział z uśmiechem. Splunęłam mu w twarz a on mnie uderzył w brzuch. -Zostaw ją-usłyszałam wołanie. KTOŚ się odwrócił a ja zauważyłam Louisa. -Nie twój interes-powiedział i z powrotem odwrócił się do mnie z uśmiechem. Zaczęłam się szarpać na co on uderzył mnie w głowę. Zrobiło mi się słabo. Louis uderzył KOGOŚ z tyłu głowy a on się odsunął odemnie i zaczęli się bić. Ja odeszłam. Zaczęło mi się robić słabo. Zobaczyłam białe kropki przed oczami a potem poczułam silny ból. Zemdlałam.
________________________________
Hej :3
SORKA ZA BŁĘDY!!
Nie wiem czy to wgl ktoś czyta ale ok.. 
Dzięki za +400 wejść :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz